CO PANDEMIA ROBI Z NAUKĄ?

Uprawianie nauki jest czymś delikatnym i szczególnym. Wypracowany w starożytności model mistrz-uczeń zawierał w sobie nie tylko przekazywanie informacji, lecz także budowanie relacji i kształtowanie osoby. Uczeń próbował naśladować mistrza. Ten sposób uprawiania nauki stworzył cywilizację opartą na wartościach i relacjach międzyludzkich. Model „mistrz-uczeń” podlegał w historii różnym modyfikacjom, jednak stanowił on podstawowy wzorzec uprawiania nauki.

Obserwowany w ostatnich latach gwałtowny rozwój komunikatorów społecznych zaczął spychać na margines relacje osobowe profesor-student. Choć wiele badań wskazywało, że nowe technologie komunikacyjne zrywają relacje międzyludzkie i izolują nas od świata realnego, nikt specjalnie się tym nie przejmował. Uznano to za znak czasu.

Kiedy rozpoczęła się epidemia, komunikatory umożliwiły dalsze prowadzenie zajęć, konferencji itp. W związku z tym należy postawić pytanie, czy pozostawienie nauki przez dłuższy czas wyłącznie na płaszczyźnie komunikatorów społecznych nie okaże się dla niej destrukcyjne? Nie chodzi tylko o fakt, że w systemie online trudno jest prowadzić ćwiczenia, konserwatoria czy „żywe” panele dyskusyjne, dzięki którym ujawnia się całe bogactwo i doświadczenie uczestników procesu edukacyjnego. Komunikatory społeczne służą w tym modelu głównie do przekazywania wiedzy rozumianej jako informacja. Trudniej jest im wytworzyć relację. Kształcenie całkowicie pozbawione osobistej relacji wykładowca-słuchacz staje się tylko produktem, który można zakupić, logując się na serwery konkretnych uczelni.

Być może uda się w ten sposób zwiększyć zasób intelektualny studentów, ale nie zrealizuje się bardziej ogólnych celów społecznych i cywilizacyjnych. Może nam wyrosnąć pokolenie poinformowane, ale nieukształtowane. Dlatego obecną sytuację kształcenia internetowego należy uważać za wyjątkową, która nie może stać się standardem dla przyszłego modelu nauczania.

 

Ks. prof. dr hab. Krzysztof Pawlina
Rektor PWTW